Get Adobe Flash player

Jakie zasady wprowadzić w Ogrodzie Krasińskich? Zapis dyskusji

Czas trwania: 
pon, 09/09/2013 - 09:00 - pon, 30/09/2013 - 23:59

Przeczytaj projekt "Zasad Korzystania z Ogrodu Krasińskich", obejrzyj projekt mapy i napisz, co o nich myślisz.
 

Zastanówmy się wspólnie nad poniższymi kwestiami:

  • Jak pogodzić różne potrzeby użytkowników?
  • Jak rowerzyści mogą korzystać z parku?
  • Jakie ograniczenia powinny dotyczyć obecności psów?
  • Czy wyznaczyć specjalną strefę przyrodniczą? W jakich godzinach nocnych zamykać Ogród?
     

Na uwagi, sugestie, pomysły czekamy do 30 września!
Zapraszamy również na warsztaty konsultacyjne! WIĘCEJ INFORMACJI!

Zamieszczając swój komentarz lub pytanie potwierdzasz, że akceptujesz REGULAMIN.

Anna M. (niezweryfikowany)

Jestem zdecydowanie za dopuszczeniem ruchu rowerowego na terenie parku. Okoliczne ulice nie sprzyjają cyklistom (kocie łby, brak ścieżek rowerowych), więc zostawcie nam chociaż możliwość przejechania rowerem przez park..

Kasia P. (niezweryfikowany)

Jestem matką dwójki dzieci. Bardzo dziwią mnie uwagi niektórych właścicieli psów. Skąd w nich tyle niechęci do dzieci. Trzeba mieć bardzo dużo złej woli, by sugerować, że to nie psy, tylko małe dzieci zanieczyszczają warszawskie parki. Czy ci ludzie rzeczywiście myślą, że te wszystkie kupy, których pełno na parkowych alejkach i na trawnikach pozostawiły dzieci, a nie psy? To jakiś absurd. 

A co do Parku Krasińskich, to jestem za zakazem wjazdu rowerów i wyprowadzania psów. Tylko wtedy będzie można prawdziwie w parku wypoczywać. Nie trzeba będzie bać sięrozpędzonych rowerzystów i swobodnie biegających psów. Będzie gdzie wyjść na spacer nie obawiając się ataku psów.

Janek (niezweryfikowany)

Czy właściciele psów wypowiadający się na tym forum mogliby podać jakieś merytoryczne argumenty co do wprowadzania psów do Ogrodu Krasińskich? Póki co słychać tylko głos: bo tak.

Na Muranowie jest gdzie wyprowadzać psy. Jak brakuje argumentów, to zaczyna się oskarżanie o dyskryminację lub żądania, które trudno brać na poważnie, by zakazać wprowadzania dzieci, nie mówiąc o sugestiach, że to dziecięce fekalia są na skwerach..

Mieszkaniec (niezweryfikowany)

Powinien być zakaz jazdy na rowerach po parku. Park jest do spacerowania, a nie do jeżdżenia. Rower można co najwyżej przeprowadzić przez park lub wprowadzić, w celu posiedzenia na ławce. Jak ktoś chce pojeździć na rowerze to ma większe możliwości korzystając ze ścieżek rowerowych. Wzdłuż Ambasady Chińskiej znajduje się ścieżka rowerowa i nie ma potrzeby robić drogi rowerowej przez park.

Tomasz (niezweryfikowany)

Pomimo że sam mam psa, to jestem przeciwny wpuszczaniu psów do Ogrodu Krasińskich. Dlaczego? Bo w Śródmieściu z psem jest gdzie chodzić. Przez rok Ogród był zamknięty. Czy w tym czasie nie wprowadzaliście swoich psów na spacery, bo nie można było wejść do Ogrodu? Nie róbmy z parku psiej toalety.

wojtek (niezweryfikowany)

Nie ma we mnie niechęci do dzieci ale wiele z nich jest niewychowanych i rozpuszczonych. Jeśli w parku przejeżdża rower czy np. samochód sprzątający chodniki o wypadek nie trudno. A brak wychowania skutkuje patologiami w starszym wieku. Powiedziałem, że jeśli w parku ma być porządek to musi być monitoring.

z Muranowa (niezweryfikowany)

jestem za udostępnieniem Ogrodu przez całą dobę. Nie ma powodu, żeby go zamykać, bo nie  było tam niebezpiecznie. Wielu mieszkańców skraca sobie drogę do domu przechodząc przez park. Z pewnością większa ilość patroli SM zapewni wystarczające bezpieczeństwo ludziom i mieniu.

Jędrzej T. (niezweryfikowany)

Przyłączam się do postulatu o niezamykanie parku na noc, myślę że trzeba wierzyć w rozsądek Warszawiaków i Warszawian którzy nie zapuszczają się nocami tam gdzie może być niebezpiecznie. Zamknięcie paradoksalnie nie poprawia bezpieczeństwa, kto chce to i tak tam wejdzie.

 

Druga sprawa są psy w ogrodzie. Myślę że ludzie którzy chodzą na spacery dłuższe niż takie koło bloku( choć i tym "nie odbieram psiej kultury" ) dbają oto aby ich pupil nie zostawiał po sobie nieczystości. Doskonałym przykładem jest pole mokotowskie trudno znaleźć tam psie odchody. Właściciele noszą ze sobą odpowiedni osprzęt i sprzątają, znają też swoje zwierzaki i wiedza czy są agresywne i na ile można im pozwolić - pisze o chodzeniu na smyczy i w kagańcu.

 

Wierzmy w ludzką inteligencje i kulturę. Lepiej jest wychowywać dając możliwości, niż ograniczać i karać już wychowanych :).

HG

Zgadzam się z Panem Wojtkiem, że:

 

Dopuszcza się zwolnienie psa ze smyczy jedynie w miejscach mało uczęszczanych przez ludzi oraz na obszarach oznaczonych jako wybiegi dla psów, pod warunkiem zapewnienia przez właściciela lub opiekuna pełnej kontroli zachowania psa. („Regulamin utrzymania czystości i porządku na terenie miasta stołecznego Warszawy”: Rozdział VI, §28, ustęp 7)

 

Ogród Krasińskich nie jest mało uczęszczanym miejscem, więc psa trzeba prowadzić na smyczy. W parkach, o których Pan wspomniał jest miejsce dla psów, nie mam nic przeciwko temu. Proszę jednak zwrócić uwagę, że to są powierzchniowo o wiele większe parki: Park Skaryszewski ma około 50 ha, Pole Mokotowskie 67 ha, Park Szymańskiego 20 ha. Natomiast Ogród Krasińskich ma niecałe 10 ha. Trudno na tak małej powierzchni zrobić jeszcze wybieg dla psów. Napisze Pan, że Park Szymańskiego jest niewiele większy od Ogrodu Krasińskich. Zgoda, ale Ogród Krasińskich położony jest w centrum Warszawy, w jej turystycznej części i przez to ma inny charakter, niż parki o bardzo dużej powierzchni lub umiejscowione poza reprezentacyjną częścią miasta.

wojtek (niezweryfikowany)

Podobno władze Gdańska postąpiły w ten sposób, że przy wielu osiedlach powstały wybiegi i to właśnie w starej części Gdańska, która jest uczęszczana przez turystów. Jeśli chcemy by Park Krasińskich był wolny od psów tak jak Łazienki zróbmy wybiegi na osiedlach tylko gdzie jest miejsce na to? Pobliski Ogród Saski jest bardzo podobnym parkiem i z psem wolno tam wejść, chociaż według mnie nadzór nad parkiem powinien być lepszy. Niech okoliczni mieszkańcy się wypowiedzą bo to głównie ich okolica i co chcą w Ogrodzie Krasińskich.

CKS

Uwaga przesłana mailem na adres konsultacje@um.warszawa.pl:

 

Szanowni Państwo!
Odnosząc się do Ogrodu Krasińskich, chciałbym zaproponować uniwersalne rozwiązanie dla warszawskich parków (niezależnie od zarządcy - ZTP czy ZOM). Uważam, że tylko spójna polityka pozwoli na przejrzystość w korzystaniu z terenów zielonych i łatwą komunikację skierowaną do odwiedzających.

 

Dodam jednocześnie, że cieszy mnie rewitalizacja ogrodu. Cieszą wprowadzone rozwiązania. Jak wielu mieszkańców, podzielam radość z ogrodzenia parku. Wszystkich przeciwników takiego rozwiązania zapraszam do parku Ujazdowskiego - bezpiecznego, spokojnego, bez widocznych dewastacji. Park zapewnia wspaniały odpoczynek osobom w różnym wieku. Co więcej, jestem przekonany, że zamykanie nocne oraz ochrona ograniczyły koszty niezbędne na naprawy i usuwanie zniszczeń. Wydatki środków przeznaczanych na ochronę z pewnością nie przewyższą też nakładów, jakie byłyby konieczne na ciągłe naprawy.

 

Ale do rzeczy. Marzy mi się, aby w ogrodzie, jak i innych parkach wyznaczyć np. 4 strefy (oczywiście mogą być też inne, a i te zaproponowane nie pasują być może do każdego parku):
- strefę zabawy dzieci (place zabaw);
- strefę cichego odpoczynku (idealna dla chcących poczytać, wsłuchać się w odgłosy natury) ;
- strefę rekreacji (np. siłownie zewnętrzne, ścieżki do biegania);
- strefę piknikową (trawniki do opalania, rodzinnego piknikowania).

 

Odpowiednio oznakowane - na planie głównym przy wejściu, ale również w konkretnym miejscu np. tablicami na słupkach MSI byłyby idealnym wskazaniem, co jest dopuszczalne w danym miejscu. Odpowiednio dobrana kolorystyka też pomogłaby w intuicyjnym odbiorze stref. Dla przykładu kolor czerwony (strefa cichego odpoczynku) jasno podpowiada, że tu obostrzenia są największe - tu zachowujemy ciszę (czytamy, gramy w szachy). Kolor zielony z kolei byłby idealny do wskazania miejsca na piknik rodzinny czy opalanie się na trawie. Również strefa rekreacji powinna mieć swój kolor.

 

Co więcej, strefy powinny być od siebie oddalone. Nie wyobrażam sobie bowiem, że plac zabaw jest np. tuż obok skateparku (strefa rekreacji). Nie da się ukryć, że język dzieci i młodzieży znacznie się różni. I nie ma potrzeby, aby ci młodsi za szybko rozszerzali zakres swojego słownictwa o wulgaryzmy, których nie da się wyeliminować z języka licealistów.

 

Ochrona parku powinna oczywiście zwracać uwagę, pouczać i pilnować, aby odwiedzający przestrzegali zasad obowiązujących w danej strefie. Uprzejme sugestie i podpowiedzi spowodują, że z czasem sami mieszkańcy nauczą się, gdzie się czyta w ciszy i spokoju, a gdzie wesoło piknikuje z rodziną.
 

W załączeniu przesyłam poglądową wizualizację.
 

Z poważaniem,
- Andrzej

CKS

Uwaga przesłana mailem na adres konsultacje@um.warszawa.pl:

 

Witam,

Urodziłem się w Warszawie, tutaj płacę podatki, mieszkam na Muranowie. Z Ogrodu Krasińskich (OK) korzystam niemal codziennie w celach: jogging, spacery i zabawa z rodziną, pikniki w weekend, spacer z psem, przejazd rowerem.

 

Generalnie z tego co widzę na ten moment jestem zadowolony z wyglądu nowego OK., ale poczekajmy jeszcze na ostateczny efekt.

 

Oto moje propozycje zmian do zaproponowanych zasad korzystania z OK.:

 

1) z aktualnej „mapy” wynika że miejsce na leżenie na trawie/leżaku jest tylko na jednej polanie kolo ulicy Świętojerskiej. Leżenie na trawie i gry typu badminton, freesbee etc powinny być dozwolone w każdym miejscu parku. Z planu wnioskuję że dużych polanek będzie jeszcze przynajmniej dwie (podobnie jak było do tej pory) i tam też aktywność na trawie powinna być dozwolona. Oczywiście nie może być dozwolone niszczenie roślin etc…

 

2) pieski – oczywiście te nieagresywne i nie zagrażające ludziom – powinny móc biegać bez smyczy tak jak było do tej pory. Oczywiście właściciele muszą sprzątać po swoich zwierzętach

 

3) jazda rowerami, szczególnie dla dzieci, powinna być możliwe po wszystkich alejkach, oczywiście w poszanowaniu pierwszeństwa pieszych i tak aby nie zagrażać bezpieczeństwu.

 

4) Aby park i jego okolice zachęcały do aktywności fizycznej , proponuje aby gdzieś w odpowiednim miejscu w parku/kolo parku (np. na zielonym terenie kolo ulicy Bohaterów Getta) zainstalować kilka poręczy/drabinek/drążków które umożliwią ludziom wykonywanie takich podstawowych ćwiczeń jak podciąganie, pompki na poręczach etc. Nie chodzi o skomplikowane urządzenia do ćwiczeń ostatnio modnie instalowane w parkach (np. pole mokotowskie) ale o prostych kilka drążków

 

5) Instalacja stojaków rowerowych w okolicach głównych wejść do parku

 

Pozdrawiam

Kiejstut

Karol (niezweryfikowany)

Marzena napisała, że park ma być dla ludzi i dlatego jest przeciwna zrobieniu strefy przyrodniczej. Strefa przyrodnicza ma polegać na tym, że nie będą w jej obrębie sprzątane liście i koszona trawa. bPark będzie dla ludzi ze strefą przyrodniczą. Obok strefy zaplanowana jest duża polana do leżakowania.

wojtek (niezweryfikowany)

park w rejonie zabytkowym podobnie jak ujazdowski wymaga szczególnego podejścia w sprawach planowania a jeśli chcemy by długo cieszył się zrewitalizowanym wyglądem musimy poświęcić takiemu miejscu więcej uwagi. Taki park powinien służyć przede wszystkim spacerującym np. turystom, ponieważ jak już wspominano jest on blisko chociażby starówki. Nie wiem czy jest sens budowania w nim skateparku jak to ma miejsce w szymańskim czy na ursynowie, białołęce itp. Psy w takim parku widzę raczej na smyczy ale w kagańcu tylko te agresywne. Co do rowerzystów czy rolkarzy dobrze by było gdyby przynajmniej część chodników była w miarę szeroka i miała utwardzoną nawierzchnię. Nie chcę już nudzić na temat monitoringu. Plac zabaw tak ale ogrodzony.

KT (niezweryfikowany)

Jestem okolicznym mieszkańcem i chcę parku czystego i bezpiecznego, czyli bez psich odchodów, biegających psów (popieram zakaz wstępu z psami) i rozpędzonych rowerzystów. Podzielam wpisy, że to nie jest park osiedlowy. Dużym ukłonem władz w stronę mieszkańców była zgoda na zamontowanie urządzeń fitness, które moim zdaniem nie pasują do Ogrodu Krasińskich.

Warszawiak10 (niezweryfikowany)

Tak się jakoś składa, że w Warszawie naprawdę czyste i zadbane są tylko te parki, które są zamykane na noc, po których nie można jeździć rowerem i do których nie można wprowadzać psów. Są to np. Park Ujazdowski czy Łazienki. Pozostałe tereny zielone wyglądają dużo gorzej. Jeżeli chcemy, by Ogród Krasińskich był eleganckim parkiem, zabrońmy w regilaminie: 

 

a) wyprowadzania psów

 

b) jazdy na rowerach

 

Zamykajmy też park na noc.

 

Jeśli tego nie zrobimy, po roku znów będziemy mieli brudny osiedlowy skwer, po którym strach wieczorem chodzić.

suzuki (niezweryfikowany)

Mieszkam 50 m od parki i nigdy nie spotkałam sie na wandalizmem czy awanturami. Dla mnie jest to najbezpieczniejszy park w Warszawie. Bardzo duzo piesków mieszka w okolicy parku i ja równiez posiadam takowego czworonoga który bardzo teskni za normalnym spacerem. Aby uniknąc psiowych kup nalezało by postawic w parku wiecej koszy na smieci i kilka budek z woreczkami na odchody. Mozna park zamknac ale w rozsadnych godzinach tak aby wszyscy przechodnie mieli dostep do przejscia do metra. Ale pwiem jedno park i tak stracił swój urok bo patelnia która jest po wycince drzew nie zastapi osobom starszym odpoczynku w cieniu jak było kiedys.

kama (niezweryfikowany)

Nie było wandalizmu, bo jak ktoś zauważył wcześniej, nie było co niszczyć. Park o zmroku stawał się bardzo nieprzyjemnym miejscem, dużo krzaków powodowało, że lepiej było do niego nie wchodzić. A niektóre części parku były tak zaniedbane, że korzystali z nich tylko bezdomni. W parku są zacienione miejsca, w już oddanej części starsze osoby mogą siedzieć w cieniu jesionów i dębów, a do tego cieszyć wzrok ładnymi kompozycjami roślinnymi. Jedno drzewo, jeśli jest rozłożyste, daje dużo cienia.

 

 

Jestem za zamykaniem parku na noc. Nowe ogrodzenie jest bardzo wysokie, nie będzie tak łatwo przez nie przejść jak niektórzy sugerują i niektórzy unikną przypadkowej pokusy by coś zniszczyć.

 

 

Psy, chociaż sama je bardzo lubię, to lepiej by zostały na zewnątrz parku, bo właściciele są nieodpowiedzialni, nie wszyscy, ale wystarczy kilka psów, by zabrudzić cały park w niedługim czasie. W Warszawie prawie nie ma miejsc, gdzie osoby bojące się psów mogłyby posiedzieć na ławce. Większość parków i zieleńców jest dostępna dla czworonogów.

Asia (niezweryfikowany)

Moim zdaniem Ogród Krasińskich powinien pozostać dalej przyjazny mieszkańcom.

Jest to trakt komunikacyjny, dlatego powinien być dalej otwarty. Jest to najkrótsza i najprzyjemniejsza droga z metra na skrzyżowanie Bonifraterskiej i Świętojerskiej - a dalej na Nowe Miasto.

 

Jest to miejsce, w którym wyprowadza się psy - dlatego powinna być taka możliwość. Może dobrym rozwiązaniem byłaby wspominana już wyżej "zagroda" dla psów. Ale odpowiedniej wielkości. Nakaz sprzątania po swoich pupilach już obowiązuje i zdecydowana większość znanych mi psiarzy się do tego stosuje.

Być może innym rozwiązaniem jest otwieranie parku dla psiarzy po 19, gdy czas na dobranockę i rodzice z dziećmi wracają do domów? A wtedy psy i ich właściciele mogłyby swobodnie poruszać się po parku.

 

Czy na placu zabaw pozostanie ścieżka z kamyczkami? Taka zmiana w powierzchni dla biegających dzieci jest raczej średnio bezpieczna. Ogrodzenie placu zabaw jest również dobrym rozwiązaniem - ze względu na psy, rowery i rolki. I bezpieczeństwo maluchów, które chodzą tam, gdzie je nogi niosą.

 

Było to miejsce idealne dla rolkarzy i do nauki jazdy na rowerze dla dzieci. Z tego co wiem nowa nawierzchnia nie jest już tak idealna. Ale może dałoby się jednak z tym coś zrobić.

 

Moim zdaniem: im bardziej przyjazny park ludziom, tym bardziej ludzie przyjaźni parkowi. "Swoich" miejsc się nie niszczy.

Agnieszka

w zasadzie te wszystkie pytania są po nic bo co się stało to się nie odstanie przynajmniej przez najbliższe 50 lat i to z założeniem, że  Ogród nie będzie starannie wycinany i wykaszany.  Większości  z Państwa tu, piszących,  zależy tylko na estetyce ogrodu czyli śliczniutkim wymuskanym saloniku w tym miejscu,  przynajmniej tak wynika z wypowiedzi że nie jest to dla nikogo z wypowiadających się wcześniej, istotne,  że w tym Ogrodzie poprzez  obecne działania rewitalizacyjne zniszczono unikalny, rozwijający się przecież od końca II Wojny Św ekosystem. Coś niebywałego w tym miejscu. Coś co było wielokrotnie bardziej warte niż wymiecione alejki i trawniki bez psich kup co do których usuwania wystarczyłyby regularne kontrole i mandaty  poważnie podchodzącej do ładu miejskiego Straży Miejskiej żeby poszła fama że w tym miejscu są one regularne, kosztowna brama itp itd.

W  ogrodzie regularnie odbywało lęgi i wychowywało potomstwo 27-29 gatunków ptaków,  okresie jesienno- zimowym występowało ok. 24 gatunków. Czy ktoś z piszących wcześniej jest w stanie wymienić z nazwy choć kilka i czy kogokolwiek tutaj to interesuje?  Były wiewiórki, jeże, myszy polne. To wszystko zostało wykoszone i wygrabione, wycięte  i nie wróci tak szybko.

Ogród powinien pozostać otwarty. Tworzenie sztucznych enklaw pieskowo, trawnikowo, rowerowo, spacerowych napawa mnie głębokim obrzydzeniem. I co - ktoś wjedzie rowerem nie na tą strefę czy pies wyrwie sie ze smyczy i wbiegnie na inną strefę. Strzelamy od razu czy wzywamy Straż miejską?To jest swoboda parku?. Nie czujecie Państwo absurdu tych pomysłów? Naprawdę? Na specjalną strefę przyrodniczą chce mi się walić głową w ścianę -  jak wyżej cały Ogród był strefą przyrodniczą specjalną, jedynie strefa dziecięca, ogrodzona jest sensowna, ale ona już istniała.

 

Tomek (niezweryfikowany)

Mieszkam przy Ogrodzie Krasińskich od 8 lat i ani razu nie widziałem żadnej wiewiórki. W Ogrodzie Krasińskich nigdy nie było wiewiórek, bo nie było dla nich odpowiednich warunków (biegające psy). Estetyka Ogrodu nie stoi w sprzeczności z gniazdowaniem ptaków, Łazienki Królewskie czy Park Ujazdowski też są "czystym" parkiem i spotkać w nich można bardzo wiele gatunków ptaków.

 

Ogród z założenia jest czymś co ma cieszyć oko, gdzie można odpocząć, poobcować z przyrodą, ogród jest czymś zaplanowanym i założonym przez człowieka. Ogród, czy park z definicji nie jest czymś naturalnym, co powinno zostać pozostawione samemu sobie.

 

Nie chcę by park był wybiegiem dla psów jak to proponują niektórzy na forum. 

 

 

RR (niezweryfikowany)

Po co wpuszczać psy do parku Krasińskich? Nikt z właścicieli psów nie podał żadnego poważnego argumentu za tym rozwiązaniem. Psy brudzą, niszczą roślinność, płoszą zwierzęta, są zagrożeniem dla ludzi. W Warszawie co prwien czas jakiś pies rzuca się na kogoś w parku i go dotkliwie gryzie. Park powinien być bezpieczną, przyjazną przestrzenią dla wypoczywających ludzi, a nie wybieguem czy toaletą dla psów. Wnoszę o całkowity zakaz wpuszczania psów do parku Krasińskich. 

artur (niezweryfikowany)

O 19 w parku jest jeszcze dużo osób, również są dzieci na placu zabaw. Z kolei w godzinach porannych dużo osób będzie przechodziło przez ogród na autobus lub metro. Nie podoba mi się pomysł, by park był w dzień dla ludzi a w nocy dla psów. Po pierwszej psiej nocy, gdyby zeszli się okoliczni psiarze i puścili psy hulaj dusza byłoby mnóstwo odchodów i zadeptanych rabat. Odchody byłyby również na części przeznaczonej dla dzieci.

 

Park był tak projektowany, by dzieci nie siedziały za płotkami, rodzice jakoś nie mają problemu z upilnowaniem dzieciaków. A powierzchnia na placu jest bardzo mięciutka. Ogrodzone place źle by wyglądały, brak ogrodzenia powoduje, że plac zabaw jest integralną częścią parku, a nie czymś wydzielonym. Jak nie ma psów, to nie trzeba grodzić placu zabaw. Wybiegi dla psów to zły pomysł, bo na wybieg z prawdziwego zdarzenia nie ma miejsca, mały byłby wyłącznie psią toaletą.

 

Niektórym marzy się zrobienie z całego parku wybiegu, ale pieniądze były przeznaczone na rewitalizację Ogrodu Krasińskich, a nie zrobienie wybiegu w centrum Warszawy. Apeluję o uszanowanie włożonej w rewitalizację Ogrodu pracy i pieniędzy.

StanisławW (niezweryfikowany)

Byłem w odnowionej części parku Krasińskich. Jest tam bardzo ładnie. Dziękuję władzom za jego remont. Niestety, park już jest niszczony. Sam widziałem, jak jakiś pies niszczył rośliny kopiąc dziurę w ziemi, a jego właścicielka stała obok i nic z tym nie robiła. W parku już też są psie odchody. Żwirowe alejki są poryte rowerowymi oponami. Chyba wszystkim nam zależy, by park był cały czas taki ładny jak teraz. Zakażmy więc wpuszczania psów i jazdy na rowerach, bo szybko zostanie zniszczony. Zamykajmy też park na noc.

Barbara z Muranowa (niezweryfikowany)

Niektóre wpisy na tym forum są razbrajająco szczere. Pewna pani postuluje pozamykanie dzieci w jakiś niewielkich boksach, by nie przeszkadzały swobodnie biegać jej psu po parku. Jest to już przekroczenie wszelkich granic absurdu. Właściciele psów są w Warszawie bardzo roszczeniową grupą. Nie płacą za psy podatków, nie szczepią swoich zwierząt. Jest ich około 5 procent, ale wszyscy mieszkańcy muszą się podporządkować ich kaprysom. Na Muranowie jest bardzo dużo zieleni, gdzie można wychodzić z psem i nie ma ani jednego parku, gdzie mogą wypoczywać osoby, które za psami nie przepadają. Gospodarujmy przestrzenią publiczną tak, by każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Przynajmniej w tym jednym parku zakażmy wyprowadzania psów.

Monika

Park ma być miejscem wypoczynku dla wszystkich: starszych ludzi, matek z dziećmi i młodzieży, ale także dla właścicieli psów.  Tyle się mówi o dyskryminacji, braku tolerancji.. na całym świecie można wchodzić z psami do parku, do tego m.in. parki się tworzy.

Te "psie miny", które spędzają sen  z powiek wielu ludziom - z tym można walczyć! Wystarczy zwrócić uwagę- to naprawdę działa! Ja zwykle się pytam czy pożyczyć "woreczek na kupę". Zwykle potem widzę, że dana osoba sprząta po swoim pupilu. Zmieńmy mentalność ludzi, zacznijmy współpracować. Na Śródmieściu nie ma miejsca dla właścicieli z psami. Nie ma wybiegów dla psów. Park Krasińskiego mógłby być pierwszym na Śródmieściu (mam nadzieje, że w przyszłości nie jedynym) miejscem, gdzie wszyscy spędzają mile czas.

Tomek W. (niezweryfikowany)

W Śródmieściu jest mnóstwo miejsc dla psiarzy, tylko jakoś oni nie chcą ich dostrzec. Nie trzeba nawet daleko szukać od Ogrodu Krasińskich, chociażby Skwer Więźniów Politycznych Stalinizmu, który znajduje się po drugiej stronie ulicy Andersa na przeciwko Ogrodu Krasińskich. Jest miejsce, gdzie piesek może sobie pobiegać. Znajdują się tam ławki, więc jest gdzie usiąść i klomby kwiatowe. Dalej, wspomniany przez wojtka Ogród Saski, tam z psami można wchodzić, skwer Willy Brandta, gdzie jest bardzo duży trawnik i często widzę tam osoby wyprowadzające swoje psy. Również w Śródmieściu jest Park im. Traugutta i dalej można pójść na tereny Cytadelii. Dla psiarzy dostępne są również tereny nad Wisłą, Park Kazimierzowski przy ulicy Browarnej. Czy mam wymieniać dalej?

 

A ile jest terenów zamkniętych dla psów? Najbliższy Ogrodowi Krasińskich to ogrody BUW-u (nie administrowane przez miasto!), dużo dalej są Park Ujazdowski oraz Łazienki Królewskie. We wszystkie wymienione miejsca matki z dziećmi, czy osoby starsze mogą mieć problem dojechać, bo to już jest cała wyprawa. Psiarze w wymienione przeze mnie miejsca mogą dojść w kilka-kilkanaście minut.

 

Proszę nie pisać, że nie ma gdzie chodzić z psami w Śródmieściu, bo tych miejsc jest bardzo dużo i są one różnorodne.

 

Proszę nie pisać o dyskryminacji. Psiarze w Warszawie mają przywileje. Największym jest to, że nie płacą za swoje psy podatków. W innych dużych miastach są takie opłaty, chociaż i tak stosunkowo niewielkie. Wystarczy policzyć, szacuje się, że w Warszawie żyje 110 tysięcy psów, gdyby każdy właściciel zapłacił przynajmniej 100 złoty podatku rocznie (miesięcznie wychodzi zaledwie około 8 złotych), to w skali roku miasto (i my mieszkańcy) mielibyśmy  11 milionów. Teraz tych pieniędzy nie mamy, a miasto dokłada do sprzątania psich odchodów oraz do kampanii "posprzątaj po swoim psie", rozdawanie papierowych torebek kosztuje. Nic nie ma za darmo, bo ktoś za to płaci. 

natka (niezweryfikowany)

Cieszę się na zrewitalizowany Ogród Krasińskich, oddana część wygląda rewelacyjnie. W Ogrodzie jest bardzo dużo nowych nasadzeń. Nie pozwólmy psom tego zniszczyć, bo właściciele nie zabronią swoim psom "podlewać" krzewów. Rośliny od takiego podlewania żółkną i usychają. Szczególnie narażone są krzewy iglaste, w Ogrodzie rośnie bardzo dużo małych cisów. Psi mocz jest również niekorzystny dla trawy, wypala dziury w trawniku. Psy zniszczą też trawnik, bo dla zabawy będą drapać go pazurami. Wpuszczenie psów do Ogrodu będzie wiązało się z ciągłą wymianą roślin.

Kamila (niezweryfikowany)

Po przeczytaniu uwag właścicieli psów, nie mam wątpliwości, że psy nie powinny być wposzczane do ogrodu. Ludzie, którzy myślą, że to dzieci są problemem, a nie psy, i że to dzieci robią te wszystkie kupy, które widzimy w Warszawie na chodnikach i trawnikach na pewno nie będą sprzątać po swoich psach. I żadna straż miejska i mandaty tego nie zmienią.

 

Park powinien też być bezwzględnie zamykany na noc, by nikt go nie dewastował.

P. O. (niezweryfikowany)

Zgadzam się z głosami, że właściciele psów są bardzo roszczeniowi. Chcieli by mieć całą zieleń tylko dla siebie. Wszystko im przeszkadza, a zwłaszcza dzieci. Tylko problem psich odchodów jest im zupełnie obojętny. Czy tak trudno zrozumieć, że są ludzie, którzy lubią zadbaną przestrzeń. Zabrońmy wprowaszania psów do parku Krasińskich!

CKS

Uwaga przesłana mailem na adres konsultacje@um.warszawa.pl:

 

Dzień dobry,
zapoznałam się z projektem regulaminu.

Nie zgadzam się z propozycją zakazu wprowadzania psów.

 

Ponieważ przez ogród biegnie droga, którą przechodzę z dzieckiem, gdy odbieram je ze szkoły, a jestem też właścicielką psa, chciałabym zaproponować, by obydwie ,,grupy'' miały własne wydzielone tereny.

Skoro plac zabaw już jest, teraz pora na oznakowanie takiej przestrzeni, gdzie mógłby wybiegać się pies, wydzielenie takiej ,,psiej łączki''.

Zdecydowanie nie mam ochoty przedostawać się z psem - i z dzieckiem - chodnikami wokół parku. Poza strefą ,,psiej łączki'' wystarczy, że pies idzie na smyczy, psy agresywne powinny mieć też kagańce. W całym parku właściciele powinni sprzątać po psach.

 

Pozdrawiam,
Renata

murano (niezweryfikowany)

Witam,

Zgadzam się, że park powinien być zamykany na noc. Inaczej efekty remontu będą po paru miesiącach niewidoczne. To też powrót do przedwojennych tradycji naszego miasta. 

 

Co do trasy rowerowej, myślę, że powinna prowadzić tak, aby móc zatoczyć okrąg w parku - móc go objechać. Tak wytyczona utwardzona nawierzchnia pozwoliłaby rolkarzom i cyklistom (zwłaszcza dzieciom na rowerach) poruszanie się po parku a nie tylko przejechanie przez niego. 

maria r. (niezweryfikowany)

Chcę zwrócić uwagę, że psy nawet prowadzone na smyczy mogą być niebezpieczne i zakłócać spokój spacerującym po parku. Pies na smyczy może podejść do każdego. Niektórzy trzymają psy na długiej smyczy, niekiedy pies idzie 3-4 metry przed właścicielem, a jest cały czas na smyczy. Taki pies może kogoś przestraszyć i ugryźć. Nie raz słyszało się opowieści, że grzeczny mały pies kogoś ugryzł. Nie każdy lubi psy i takie osoby powinny mieć swoje miejsce bez psów. Dla psiarzy dostępna jest prawie każda przestrzeń.

Sebastian (niezweryfikowany)

Zakaz wpuszczania psów do parku, za którym się opowiadam, nie jest żadną dyskryminacją. Do opery też z psem nie wpuszczają. Czy jest to forma dyskryminacji? To absurd. Jeżeli w ogóle ktoś jest poszkodowany, to Ci, którzy psów nie mają. W tej części miasta nie ma ani jednego miejsca, gdzie mogliby wypocząć bez biegających wokół psów.

kaśka (niezweryfikowany)

Ogród Krasińskich jest zbyt mały, by robić w nim psie łączki. Wybiegi dla psów nie były przewidziane w projekcie. Po wpisach właścicieli psów widać, że zależy im tylko na zrobieniu psiego wychodka. Nie chodzi im o kulturalne przejście przez park, czy posiedzenie na ławce. Chcą dawnego Ogrodu, gdzie mogli spuszczać psy ze smyczy i nie zwracać na nie większej uwagi. Pomysł Ogrodu jako psiego wybiegu nie podoba mi się.

Agnieszka

Tjaaa, dzielmy się nadal na wykwintnych  Elojów w powiewnych strojach, kulturalnie pląsających po zawsze pozamiatanych alejkach pod sznurek i ohydnych barbarzyńskich Morloków z zębatymi potworami które to potwory latają bez smyczy, srając, sikając i gryząc wszystko co się rusza. Kompletnie nie słuchającymi włascicieli, podlych i złych Morloków. Wiecie co, ja nie mam psa nigdy nie miałam i miec nie będę ale naprawdę współczuję w tych czasach  wlascicielom psów. ( a nie myślałam że coś takiego, taki trend powstanie a trochę już żyję  na Muranowie ). Ja widzę lekko zastraszone grupki skupiające się w swoich  pieskowych enklawach np przy MHŻP, który, podejrzewam niedługo tez zabiora do wyprowadzania psów tak po trendzie j,w.

Kolejny raz szkoda że to wszystko idzie w takim kierunku.

zosia (niezweryfikowany)

Psiarze mają swoje miejsca, ludzie bojący się psów nie. Nikt psiarzy nie dyskryminuje. Dla nich dostępna jest większość miejsc i mają swoje miejsca, w których już się spotykają i nikt im tego nie zabrania. Ogród Krasińskich, mógłby być miejscem bez psów. Są osoby, które chcą spędzać czas w zadbanych miejscach i dla nich mógłby być Ogród Krasińskich. Jeśli ktoś nie lubi kompozycji kwiatowych i żywopłotowych lub lubi bardziej otwarte trawiaste tereny, to może poszukać dla siebie innego miejsca na spacery. Miejsc drugiego typu w Warszawie i w Śródmieściu jest pełno. A jak ktoś lubi dzikie i zarośnięte tereny to polecam spacer po Puszczy Kampinoskiej.

Kasia (niezweryfikowany)

Ktoś kto nigdy nie zmienił swojej zaplanowanej drogi, nie cofnął się, nie przeszedł na drugą stronę ulicy, bo zobaczył psa, który był bez smyczy, ten nie wie co to znaczy strach przed psami i tego nie zrozumie. Przyłączam się do postów by był zakaz wstępu z psami.

Roki (niezweryfikowany)

Duża część dyskusji dotyczy psich odchodów. Tymczasem to nie one są największym zagrożeniem dla parku. Dużo groźniejszy jest psi mocz. Wiele roślin usycha z tego powodu. W parku mają być partery kwiatowe. Przecież psy to wszystko błyskawicznie zniszczą. Głasuję za zakazem wstępu psów do parku.

TTTT (niezweryfikowany)

Skoro wszystkie parki i skwery na Muranowie, Nowym Mieście i Powiślu są dostępne dla psów, to nie bardzo rozumiem, czemu w jednym odnowionym parku nie można wprowadzić zakazu wyprowadzania psów. Po wprowadzeniu zakazu i tak terenów zielonych dostępnych dla psów będzie dużo więcej, niż tych niedostępnych. I każdy będzie mógł odpoczywać tak, jak lubi. Głosuję więc za wprowadzeniem zakazu wyprowadzania w parku psów i zamykaniem parku na noc. Będzie czysto i bezpiecznie.

Agnieszka

Zosia: Czy Ty mieszkasz w okolicy Parku/Ogrodu Krasińskich i wiesz czym on był dla mieszkańców Muranowa? Jaką pełnił rolę i jak ta rola oraz genius loci tego miejsca został brutalnie zabity? Bo wyrażasz się tak jakbyś tam bywała tylko przejazdem i widywała go z daleka . Tak jak ja bywam w Łazienkach. Takie odnoszę wrażenie, może mylące jak piszesz Ogród - dla mieszkańców funkcjonuje jako Park .

 

Kasia: Ekhem, w dzieciństwie ścigał mnie notorycznie jeden beznadziejny  podwórkowy  kundelek i zawsze, a przestałam go widywać chyba po 22 latach ( miałam siedem jak się pojawił ) powarkiwał głucho. Przechodziłam niejednokrotnie na drugą stronę ulicy. Zaatakowały mnie doberman i dog też na podwórku i to bardzo niebezpiecznie, jak miałam 12 lat , to tylko te znaczące przypadki które pamiętam. nie jestem "psiarą" i boję się czasem psów. Mam jednak absolutnie głębokie przekonania o kompletnym niezrozumieniu tematu przez większość osób tutaj To że boimy się psów  nie oznacza że jesli zamkniemy się w enklawie to nagle wszystkie zagrożenia znikną . Tak jak odgrodzenie się domofonem i wysokim płotem nie spowoduje tego ze przestaniemy się bać tego co za tym płotem i domofonem jest.

 

Park, tfu Ogród  Krasińskich można było dewitalizować powoli, szanując zdanie lokalnej  społeczności, wprowadzając stosowne zmiany, konieczne jak np odnowienie stawu, fontanny i kaskady, zmiany nawierzchni ale nie zmieniając statusu tego miejsca.To wszystko dało się zrobić w ciągu 50 lat od powstania Ogrodu w powojennym kształcie - teraz - jest już za późno. Pałac Krasińskich nie jest obiektem do zwiedzania, jest obiektem zabytkowym ale użytkowym . Po co wokół niego park "do zwiedzania" a nie użytkowy  ? Czy ktoś się zastanawia nad sensem takiego połączenia? Można jednak szanować zdanie lokalnej społeczności jeśli jest się jego częścią a nie patrzy z dala i...przede wszystkim z góry.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

zosia (niezweryfikowany)

Do Agnieszki. Tak się składa, ze mieszkam bardzo blisko Ogrodu Krasińskich i przechodziłam przez niego idąc na przystanek. Są okoliczni mieszkańcy, którzy lubią zadbane przestrzenie miejskie. Nie wiem czemu to tak trudno zrozumieć i jest się od razu podejrzanym o nie bycie stąd. Wcześniej park nie zachęcał do spędzenia w nim czasu. A wieczorami lepiej było wybrać inną drogę. Okoliczni psiarze mają gdzie chodzić. Osoby takie jak ja już nie. Muszą wybierać się w inną część miasta.

I doskonale wiem czym był Ogród wcześniej, był zarośnięty krzakami, na górce niedaleko bramy młodzież popijała piwo, dzieci były zamknięte na placu zabaw, starsi ludzie gromadzili się przed pałacem, może dlatego, że tam było najładniej, a reszta była opanowana przez psiarzy, a mniej uczęszczane części przez bezdomnych. O, jeszcze częstym widokiem były grupy izraelskiej młodzieży. Teraz park będzie bardzo przyjemnym miejscem. Oczywiście psiarze może nie będą zadowoleni, ale oni mają gdzie chodzić i nie są jedynym rodzajem mieszkańców.

Krzysztof (niezweryfikowany)

Wprowadźmy po prostu dokładnie taki sam regulamin jak w Łazienkach i Parku Ujazdowskim. One się bardzo dobrze sprawdziły w praktyce. Parki są bardzo ładne i zadbane. Przychodzi do nich mnóstwo spacerowiczów.

paw (niezweryfikowany)

Nie widzę powodu, dla którego absolutnie wszystkie parki w tej części miasta muszą być otwarte dla psów. Na zachodzie Europy wiele parków jest przeznaczonych WYŁĄCZNIE dla spacerowiczów bez psów i rowerów i nikt z tego powodu nie robi awantur. Psy niszczą roślinność i powinny być wyprowadzane tylko w wyznaczonych miejscach. Takim miejscem na pewno nie jest zabytkowy ogród. Nich miasto zbuduje dla psów wybieg np. nad Wisłą i właściciele będą zadowoleni. Do ogrodu psy nie powinny być wpuszczane.

Andrzej (niezweryfikowany)

Jestem zapalonym ogrodnikiem i potwierdzam, że psi mocz jest bardzo szkodliwy dla roślin. Władze UW dobrze zrobiły, że jest zakaz wstępu na ogrody BUW. Dosadzanie roślin jest bardzo kosztowne, za większe okazy cisu trzeba płacić po 30 złotych, jak jest dużo roślin do wymiany to robią się duże sumy. Druga rzecz, na częściowo zżółkłe krzewy przykro patrzeć.
Jestem mieszkańcem Muranowa i ze względu na rośliny jestem przeciwny wpuszczaniu psów. Jestem też za zamykaniem Ogrodu na noc, by nikogo nie kusić do aktów wandalizmu. Wyeliminuje się w ten sposób przypadkowych wandali.

Przemysław (niezweryfikowany)

W okolicy mamy dwa parki historyczne: Saski i Krasińskich. Myślę, że każdy powinien mieć inny charakter. Skoro w Saskim można chodzić z psami i jeździć na rowerze, to w Krasińskich powinno być to zakazane. W ten sposób każdy znajdzie coś dla siebie i będzie mógł wypoczywać tak, jak lubi.

T. N. (niezweryfikowany)

Większość uczestników tej dyskusji zapomina, że Ogród Krasińskich to najwyższej klasy zabytek, a nie podwórko jakiegoś bloku. Regulamin powinien być pisany pod tym kontem. Powinien zabraniać działań, które mogą być dla Ogrodu niekorzystne, czyli wyprowadzania psów i jazdy na rowerach. Park powinien być zamykany na noc.

Jan (niezweryfikowany)

Przed wojną każdy elegancki park miał dozorcę. Był też zamykany na noc. Proponuję wrócić do tej tradycji.Rowerzystów bym nie wpuszczał, bo szybko poniszczą alejki. Nie można też beztrosko spacerować w towarzystwie pędzących rowerów. Co do psów, to ja bym nie pytał ich właścicieli, tylko specjalistów od zieleni. Niech fachowcy zdecydują, czy psy zagrażają kwiatom, krzewom i zwierzętom żyjącym w parku. Na pewno są na ten temat jakieś badania naukowe. 

kamil (niezweryfikowany)

Park do tej pory był parkiem przechodnim, pełnym psów, zaniedbanym. W końcu w Śródmieściu będzie park, do którego można zabrać dziewczynę na spacer po kinie.
Dobrze by był zamykany na noc i niedostępny dla psów. Park Ujazdowski, czy ogrody BUW mają super klimat. Wybieg dla psów zniszczyłby ten klimat. I jak rozłożyć koc dla dziewczyny na trawie jak będą podbiegać psy, zawsze jakiś podejdzie, nie da się ich upilnować. Nie mówiąc już odpoczywaniu wśród psich odchodów.
Wypowiadam się jako mieszkaniec Muranowa. Pewnie tylko mała grupa mieszkańców chce psów w parku, a psiarze chcą sobie przywłaszczyć każdy zielony teren.

Wojtek (niezweryfikowany)

Właściciele psów przesadzają. W okolicy jest sporo zieleni, gdzie można wyprowadzać psy. Przecież gdzieś teraz, gdy park jest zamknięty, chodzą ze swoimi psami. Nie ma żadnych dobrych racji, by wpuszczać psy do wyremontowanego parku. Obiektywnie rzecz biorąc psy brudzą i niszczą zieleń. Tak było przed remontem i nic się nie zmieni.