nagłówek strony
-A A +A

FORUM: Droga do warszawskich przedszkoli

Czas trwania: 
pon, 25/08/2014 - 09:00 - pon, 15/09/2014 - 23:58

Powiedz nam, jakie powinny być kryteria rekrutacji (ustalane przez m.st. Warszawę) do warszawskich przedszkoli i oddziałów przedszkolnych w szkołach podstawowych. Zapoznaj się z kryteriami sugerowanymi przez Miasto st. Warszawę.

Wskaż, które z nich – Twoim zdaniem – są najważniejsze lub zaproponuj nowe!

 

Na uwagi i sugestie czekamy do 15 września 2014 roku!

ZALOGUJ się / ZAREJESTRUJ, żeby komentować lub dodaj post przez konto na Facebooku.

 

 

 

Zamieszczając swój komentarz lub pytanie potwierdzasz, że akceptujesz REGULAMIN.

UWAGA! Ze względu na ustawienia prywatności na Facebooku, Twój komentarz może nie być widoczny dla wszystkich osób uczestniczących w dyskusji.

Biuro Edukacji
Konto oficjalne

Uwaga przesłana drogą mailową przez Panią Magdalenę

 

 

Odpowiadając na apel o konsultacje społeczne w zakresie stworzenia kryteriów przyjęć dziecka do przedszkola chciałabym poniżej przedstawić swoje propozycje preferencji:

 

  1. dziecko rodziców pracujących lub prowadzących własną działalność gospodarczą
  2. dziecko wychowujące się w rodzinie wielodzietnej (rodzice + co najmniej troje dzieci), pozostających ze sobą we wspólnym gospodarstwie domowym, w szczególności, jeżeli żadne z rodzeństwa nie ukończyło jeszcze określonego wieku, który można by uznać za względnie samodzielny (np. 10 lat)

- widzę nagminną praktykę deklarowania się rodziców jako posiadających co najmniej trójkę dzieci tych, którzy nie wychowują dzieci z poprzednich związków; np. rodzice kandydata na przedszkolaka mają dwójkę dzieci,a ojciec dodatkowo dwójkę z poprzedniego małżeństwa, mieszkającą z byłą żoną – deklarowana jest rodzina czterodzietna, bo przecież w sumie dzieci jest czworo.

- rodziny wielodzietne wychowujące co najmniej trójkę małych dzieci z pewnością są bardziej obciążone jeżeli chodzi o zakres obowiązków, niż rodzina z trójką dzieci w wieku np. 3, 15 i 16 lat.

- Państwo i samorząd powinni promować wielodzietność poprzez m. in. ułatwianie takim rodzinom dostępu do przedszkoli

 

3. jeżeli o miejsce w przedszkolu ubiega się rodzeństwo – przy czym dzieci powinny się dostawać do tego samego przedszkola albo rodzeństwo już chodzi do danego przedszkola

 

- w dotychczasowym systemie rekrutacji nie można było zaznaczyć, że o przyjęcie do przedszkola ubiega się rodzeństwo. W efekcie np. 3 i 5 latek albo bliźniaki dostawały się do rożnych przedszkoli albo jedno się dostało, a drugie nie

 

4. dziecko mające miejsce zamieszkania w bezpośredniej bliskości przedszkola (dzielnica jest obszarem zbyt dużym), np. 3 km.

 

Zwracam też uwagę, że – przynajmniej w systemie obowiązującym przed naborem 2014 r. zdarzały się sytuacje, gdy do podziału między 50 dzieci z tą samą liczbą punktów było 5 miejsc w przedszkolu. I teraz powstawało pytanie, jak te miejsca były obsadzane. Osobiście od dyrektora przedszkola dowiedziałam się, że według kolejności zgłoszeń podań – a zdaje się, że władze zarzekały się, że kolejność nie ma znaczenia.

Biuro Edukacji Urzędu m.st. Warszawy

Biuro Edukacji
Konto oficjalne

Uwaga przesłana drogą mailową przez Panią Agnieszkę

 

 

Szanowni Państwo,

 

Po pierwsze, system kryteriów, który ustanawia preferencje dla dzieci posiadających rodzeństwo w różnym wieku, a uczęszczające do danego przedszkola, a nie rodzeństwa w tym samym wieku (sytuacja bliźniaków, trojaczek), które ubiegają się o przyjęcie do danego przedszkola jest zwyczajnie niesprawiedliwy. W obu sytuacjach mówimy bowiem o dokładnie takim samym wyzwaniu logistycznym i finansowym związanym z uczęszczaniem dwójki, trójki dzieci do tej samej placówki.

Najprostszym rozwiązaniem jest połączenie tych dwóch kryteriów w jedno, czyli:

  • Dziecko, którego rodzeństwo uczęszcza i będzie uczęszczało lub ubiega się o przyjęcie do przedszkola pierwszego wyboru/do oddziału przedszkolnego w szkole pierwszego wyboru (chodzi o placówkę wskazaną przez rodziców na pierwszej pozycji listy preferencji).

 

Po drugie, w przypadku przedszkoli kryterium związane z rejonizacją czyli ustanawianie preferencji dla odległości co do miejsca zamieszkania jest absolutnie złym rozwiązaniem. Rodzice decydują się bowiem często na przedszkole w pobliżu miejsca pracy – do takiego wyboru zachęcały w ubiegłych latach same władze Warszawy w odpowiedzi na szczególne problemy niektórych dzielnic (jak Białołęka czy Ursus) z dostępnością miejsc w żłobkach i przedszkolach.

Biuro Edukacji Urzędu m.st. Warszawy

Biuro Edukacji
Konto oficjalne

Uwaga przesłana drogą mailową przez Panią Magdalenę

 

 

Witam,

korzystając z okazji pragnę wziąć udział w konsultacjach.

 

Wnioskuję, aby w rekrutacji do przedszkoli prowadzących żywienie według indywidualnych wskazań lekarskich ABSOLUTNE PIERWSZEŃSTWO miały te dzieci, które takiego żywienia potrzebują, przed innymi kryteriami ustawowymi i samorządowymi. Pomoc chorym dzieciom także powinna wynikać z konstytucyjnego obowiązku pomocy szczególnie potrzebującym.

 

W tej chwili, w efekcie zasad poprzedniej rekrutacji, do takich przedszkoli dostały się dzieci na przykład samotnych rodziców, a dla dzieci chorych miejsca w takich placówkach już nie starczyło. Samotni rodzice mogą zaprowadzić dziecko do sąsiedniego przedszkola, a rodzice dzieci ze specjalnymi potrzebami żywieniowymi już niekoniecznie, bo ryzykują zdrowiem (a czasem i życiem) swojego chorego dziecka. Przedszkola prowadzące żywienie według indywidualnych wskazań są do tego przygotowane, mają odpowiedni personel i wiedzę, jak takie żywienie prowadzić.

 

Proponuję również, żeby przedszkola prowadzące żywienie według indywidualnych wskazań lekarskich mogły przyjmować te dzieci NA PODOBNEJ ZASADZIE CO PRZEDSZKOLA INTEGRACYJNE PRZYJMUJĄ DZIECI Z ORZECZENIAMI - przedszkole takie gwarantowałoby x miejsc dla dzieci wymagających indywidualnego żywienia, jeżeli zgłosiłoby się mniej, mogłoby przyjąć w zamian dzieci zdrowe.

 

Uważam także, że powinno zmienić się zapis "Dziecko, u którego stwierdzono alergię pokarmową o szerokim zakresie eliminacyjnym produktów (bez uwzględniania nietolerancji samej laktozy) ubiegające się o przyjęcie do przedszkola specjalizującego się w żywieniu dzieci z alergiami." na zapis "Dziecko, które wymaga żywienia według indywidualnych wskazań lekarskich (bez uwzględniania diety polegającej na wykluczeniu samego mleka krowiego w czystej postaci), ubiegające się o przyjęcie do przedszkola specjalizującego się w żywieniu dzieci wymagających indywidualnego żywienia". Swój wniosek motywuję tym, że dzieci "na dietach", to nie tylko dzieci z ALERGIAMI, ale również dzieci: z zapaleniem wątroby, kamicą nerkową, wrzodami przełyku, wrzodami żołądka, wrzodami dwunastnicy i innymi poważnymi zaburzeniami, które nie są na nic uczulone, a wymagają bardzo specjalistycznych diet. Są to choroby przewlekłe, które nie wymagają stałego pobytu w domu czy w szpitalu, a jednocześnie ich leczenie jest bardzo czasochłonne. Niewiedza na temat tego, jak dieta w tych schorzeniach powinna wyglądać, może skończyć się poważnym uszczerbkiem na zdrowiu takiego dziecka - łącznie z marskością wątroby, zapaleniem nerek, krwawieniem do przewodu pokarmowego, zanikiem śluzówki jelita, skrętem jelit i innymi powikłaniami. Zapis o laktozie zmieniłabym z tego względu, że nietolerancja laktozy wiąże się również z wykluczeniem z diety przeważnie wszelkich produktów mlecznych, produktów z mlekiem w proszku, produktów zawierających śladowe ilości mleka i jest o wiele trudniejsza niż dieta, w której po prostu nie podaje się dziecku mleka w szklance, a wszystkie pozostałe mleczne produkty już tak.

 

Jestem zdania również, że w każdym takim przedszkolu powinien być zatrudniony dietetyk, jako osoba która potrafi zająć się dziećmi z takimi schorzeniami, a same przedszkola powinny mieć zwiększone etaty dla pracowników kuchni. Prowadzenie żywienia w przedszkolu dla dzieci żywionych według indywidualnych wskazań lekarskich wymaga na przykład: gotowania kilku zup zamiast jednej (bez białej włoszczyzny, bez marchewki, bez ziemniaków, bez niektórych innych warzyw, bez glutenu, bez śmietany, bez tłuszczu), kilku wersji II dania (dla dzieci bez drobiu, bez czerwonego mięsa, bez ziemniaków, bez glutenu, bez niektórych warzyw, kompot bez owoców drobnopestkowych, bez grubopestkowych, bez cukru) czy indywidualnego przygotowania ZUPEŁNIE INNEJ KANAPKI DLA KAŻDEGO CHOREGO DZIECKA. Dodatkowo, dla takich dzieci należy przygotować specjalny jadłospis, który musi uwzględniać niezbędne eliminacje, a jednocześnie powinien uzupełniać dietę we wszystkie składniki, których może brakować ze względu na te wykluczenia.

 

Na koniec pragnę dodać, że nie jest to problem wyłącznie warszawski. W innych miastach Polski też są takie dzieci i takie potrzeby. Jedyna różnica polega na tym, że w Warszawie ktokolwiek zajął się już tym problemem, a gdzie indziej rodzice Ci wciąż spotykają się z niechęcią, nietolerancją, wykluczeniem, izolacją, są zastraszani (na przykład że jeżeli dobrowolnie nie zrezygnują z żywienia w przedszkolu zostaną usunięci z list lub jeżeli nie będą odbierać dziecka tuż przed obiadem także będą wykreśleni) albo muszą przynosić do przedszkola własne posiłki (co jest niezgodne z jakimikolwiek zasadami bezpieczeństwa żywienia zbiorowego). Mam nadzieję, że wkrótce ktoś zajmie się tym wszędzie, a w Warszawie problem ten zostanie ponownie rozpatrzony i padną w tej sprawie decyzje zgodne z potrzebami CHORYCH dzieci i ich rodziców.

 

Dziękuję i pozdrawiam,

dietetyk w przedszkolu prowadzącym żywienie według indywidualnych wskazań lekarskich.

Biuro Edukacji Urzędu m.st. Warszawy

Biuro Edukacji
Konto oficjalne

Uwaga przesłana drogą mailową przez Pana Grzegorza

 

Witam serdecznie,

chciałbym zwrócić Państwa uwagę na bezsensowny wg mnie system rekrutacji do przedszkoli.

Mieszkamy na Wilanowie, niedawno wybudowano tu nowe przedszkole nr 420 z dużą ilością miejsc. Mój syn nie dostał się do żadnego przedszkola (pierwsza tura rekrutacji). W drugiej turze próbowaliśmy dostać się do przedszkola na Gubinowskiej oraz do przedszkola nr 420.

Z powodu braku miejsc musimy wozić syna na Powiśle, bo jedynie tam udało się dostać.

Z informacji uzyskanych od znajomych, do nowego przedszkola dostały się dzieci z innych dzielnic. Dla mnie jest to nieporozumieniem, żeby wozić dziecko w drugi koniec Warszawy, kiedy gmina buduje nowe przedszkole na 100 dzieci, tylko dlatego, żeby jakiś rodzic miał wygodnie, bo jest z Bemowa, a pracuje w Wilanowie.

Coraz więcej biur powstaje na Wilanowie, czy to ma oznaczać, że dzieci ludzi z innych dzielnic mają chodzić do przedszkoli w Wilanowie.

Uważam, że dzieci spoza rejonu nie powinny mieć pierwszeństwa w  przyjęciu do dzielnicowych przedszkoli tylko dlatego, że ich rodzice są "samotnymi rodzicami". Ten system jest po prostu nie sprawiedliwy i dyskryminuje  pary, które są w związkach małżeńskich.

Dzieci z rejonu powinny mieć pierwszeństwo podczas rekrutacji.

Proszę o uwzględnienie moich uwag w przyszłorocznej rekrutacji.

Pozdrawiam

Biuro Edukacji Urzędu m.st. Warszawy

Biuro Edukacji
Konto oficjalne

Szanowni Państwo,

Przede wszystkim chciałbym zwrócić uwagę, że o ile system od ubiegłego roku się nie zmienił (braliśmy udział w rekrutacji w 2013) to tak naprawdę czy dziecko się dostanie do jakiegokolwiek przedszkola, czy nie, zależy w zasadzie od tego, jakie przedszkole "wytypowaliśmy" jako przedszkole pierwszego wyboru.

Dzieje się tak dlatego, że w przypadku rekrutacji do danego przedszkola w pierwszej kolejności rozważane są kandydatury osób, które wybrały to przedszkole na pierwszym miejscu. Dlatego może się zdarzyć (i zapewne zdarza się bardzo często), że jeśli osoba nie dostanie się do przedszkola pierwszego wyboru, to nie dostanie się nigdzie, ponieważ np. w przedszkolu wybranym jako drugie, wszystkie miejsca będą już obsadzone osobami, które miały to przedszkole na pierwszym miejscu. (nawet, jeśli te osoby miały znacznie mniej punktów, niż osoba deklarująca dane przedszkole na 2-gim)
Mam nadzieję, że jasno opisałem, o co mi chodzi - dopóki ten system się nie zmieni (kandydatury powinny być rozważane globalnie), żadne kryteria nie mają większego znaczenia, bo tak naprawdę prawie wszystko zależy od tego, czy "szczęśliwie" wytypowaliśmy przedszkole pierwszego wyboru...

My akurat mieliśmy tak, że przy względnie dużej liczbie punktów, wytypowaliśmy większość przedszkoli na Ursynowie (gdzie mieszkamy) i sporo na Mokotowie, a dziecko dostało się do przedszkola, które było na liście chyba 30-te, nota bene też na Powiślu. ;)
Gdybyśmy wybrali "tylko" 5 czy 10 przedszkoli w najbliższej okolicy, dziecko pewnie nie dostałoby się nigdzie.

Myślę, że miejsce zamieszkania oraz ewentualnie miejsce pracy (chociaż to drugie akurat może być trudno "udowodnić") powinno jednak odgrywać znaczącą rolę, chociażby ze względu na redukcję korków i po prostu czasu rodziców, który mógłby być spędzony bardziej produktywnie. (żeby minimalizować sytuacje, że rodzice z Ursynowa muszą wozić dzieci na Bemowo, czy na odwrót)

Pozdrawiam,

Michał

Biuro Edukacji Urzędu m.st. Warszawy

Biuro Edukacji
Konto oficjalne

Uwaga przesłana drogą mailową przez Panią Wiolettę

 

 

Witam,

 

Chciałabym również wypowiedzieć się na temat kryteriów branych pod uwagę przy rekrutacji do przedszkola.

Mieszkamy na Wilanowie, od początku pojawienia się informacji o powstaniu nowego przedszkola nr 420 na Miasteczku Wilanów bardzo entuzjastycznie obserwowaliśmy każdy etap jego budowy. Radość i duma rozpierała nam serca, że oto buduje się w końcu po wielu latach piękne publiczne przedszkole dla naszych dzieci.  Tegoroczna rekrutacja okazała się wielkim bolesnym rozczarowaniem nie tylko dla nas, ale i dla wielu rodzin i dzieci. Uważam, że kryterium  miejsca zamieszkania w bezpośredniej bliskości przedszkola (dzielnica jest obszarem zbyt dużym), np. 3 km. jest bardzo istotne dla dzieci, które często znają się również z podwórka, a znajomość okolicy przedszkola ze względu na miejsce zamieszkania jest również istotne dla dzieci, które rozpoczynają swoją przygodę z przedszkolem. Uważam, że kryterium to powinno być jednym z głównych, które są brane pod uwagę z kryteriów samorządowych.

Kryterium to jest bardzo istotne również ze względu na ilość przedszkoli w poszczególnych dzielnicach Warszawy. Obecnie w Wilanowie są  4 publiczne przedszkola, gdzie w innych dzielnicach np. Praga Południe 36, Śródmieście 41, Mokotów 49 jest ich kilkakrotnie więcej. Jeżeli jeszcze rodziny z tych dzielnic ubiegają się o miejsce w przedszkolu w Wilanowie, bo tutaj pracują to wówczas jest to niesprawiedliwe i nierównie traktowanie, gdyż ludzie z Wilanowa nie mają takiego wyboru przedszkoli. A jeżeli sami pracują w okolicach Wilanowa to pozostaje im zawozić dziecko na drugi koniec Warszawy, żeby tylko miało szansę pójść do publicznego przedszkola.

 

Kryterium dochodowe jest istotne, ale tylko wówczas, gdy weźmiemy pod uwagę realny dochód, a nie ten na papierze, bo jeżeli osoba prowadząca działalność osiągająca duży dochód, w roku poprzedzającym rekrutację do przedszkola będzie miała "nagle" duże koszty uzyskania przychodu to jej dochód na papierze będzie mały. Osoby pracujące na umowę o pracę nie będą miały szans na robienie takich manewrów, a tym samym szans na przedszkole. 

Dodatkowo uważam, że kryterium -Dziecko, którego rodzic lub rodzice (prawny opiekun/ prawni opiekunowie) mieszka/mieszkają w Warszawie i rozlicza/rozliczają podatek dochodowy od osób fizycznych w urzędzie skarbowym na terenie m.st. Warszawy jest bardzo istotne z punktu widzenia wielości osób, które mieszkają w Warszawie bez zameldowania się w niej, zarabiając w Warszawie, a płacąc podatki w miejscowościach, z których pochodzą.

 

Chciałabym nadal podkreślić, że ustawowe kryterium matki samotnie wychowującej dziecko, jest obecnie formą wielu nadużyć. Nikt nie weryfikuje, czy ktoś faktycznie sam wychowuje dziecko, czy tylko po prostu nie zawarł związku małżeńskiego. Problem ten nie został rozwiązany, osobiście rozmawiałam z Panią Dyrektor jednego przedszkola, która mówiła, że nie było czasu i możliwości, a także sposobu weryfikacji oświadczenia, że osoba taka rzeczywiście samotnie wychowuje dziecko. Może powinnam wziąć rozwód, żeby moje dziecko miało szansę na przedszkole ?

 

Problem, który nie został nigdzie poruszony jest jeszcze jeden. Mieszkam w Warszawie od 10 lat.  W Warszawie jestem tylko ja, mąż i dwójka dzieci. Nasze rodziny mieszkają w odległości 200 km od Warszawy. Proszę o rozważenie czasu pracy przedszkoli publicznych- większość otwartych jest do 17, a również w większości firm i biur w Warszawie pracuje się od 9 do 17. Jak mamy odebrać dziecko z przedszkole do godz. 17 jak sami kończymy prace o 17 i jeszcze musimy dojechać z miejsca pracy do przedszkola ? Nie mamy żadnej rodziny, która mogłaby odebrać dziecko...jeżeli jeszcze dziecko dostało się przedszkola w zupełnie innej dzielnicy niż mieszkamy i pracujemy to praktycznie pogodzenie tego wszystkie graniczy z cudem!

 

Miło chociaż, że Warszawa widzi problem - oby urzędnikom i przedstawicielom władz udało się w końcu pomoc rodzinom i rozwiązać te problem z korzyścią dla większości.

Biuro Edukacji Urzędu m.st. Warszawy

Biuro Edukacji
Konto oficjalne

 

Uwaga przesłana drogą mailową przez Panią Agnieszkę

 

Szanowni Państwo,
 

Za pierwsze i najważniejsze kryterium na poziomie gmin uważam zamieszkanie w Warszawie z jednoczesnym  rozliczaniem podatku na terenie m.st. Warszawy.

Ponadto uważam, że dochód w żadnym razie nie powinien być kryterium, ponieważ to na starcie dawałoby punkty również za niepracowanie, a to jest niedopuszczalne w stosunku do osób pracujących i tym samym faktycznie potrzebujących miejsca dla dziecka w placówce publicznej. Nota bene kryterium takie w ogóle nie powinno być rozpatrywane, ponieważ gmina ma obowiązek zapewnić tyle miejsc w placówkach publicznych, ile jest dzieci na terenie gminy kwalifikujących się do przedszkola...

Punkt dotyczący rodzica/rodziców pracujących powinien być doprecyzowany o wymiar zatrudnienia - można wszakże pracować na umowę cywilnoprawną również w wymiarze 1/4 czy 1/2 etatu - oto moja propozycja brzmienia tego kryterium: "Dziecko, którego oboje rodzice (prawni opiekunowie) pracują, wykonują pracę na podstawie umowy cywilnoprawnej - w wymiarze powyżej 1/2 etatu, uczą się w trybie dziennym, lub jedno z rodziców pracuje w wymiarze powyżej 1/2 etatu a drugie prowadzi pozarolniczą działalność gospodarczą. Kryterium stosuje się również do pracującego/studiującego rodzica samotnie wychowującego dziecko."

 

Pozdrawiam,

Agnieszka z Warszawy

Biuro Edukacji Urzędu m.st. Warszawy

Biuro Edukacji
Konto oficjalne

Uwaga przesłana drogą mailową przez Pana Łukasza

 

Witam,

chciałbym poprosić o wyjaśnienie następujących kwestii

dot. kryterium:
Dziecko, którego rodzeństwo uczęszcza i będzie uczęszczało do przedszkola pierwszego wyboru/do oddziału przedszkolnego w szkole pierwszego wyboru (chodzi o placówkę wskazaną przez rodziców na pierwszej pozycji listy preferencji).
Dziecko, którego rodzeństwo ubiega się o przyjęcie do tego samego przedszkola lub oddziału przedszkolnego w szkole podstawowej (rodzeństwo wychowywane w rodzinie prowadzącej wspólne gospodarstwo domowe).

Dlaczego ww. kryterium dotyczy tylko przypadku, gdy rodzeństwo Dziecka uczęszcza do przedszkola pierwszego wyboru? Jakie jest uzasadnienie takiego zawężenia podmiotów? Proponuję, aby to kryterium dotyczyło faktu posiadania rodzeństwa, które uczęszcza do przedszkola w ogóle, bez względu na to, które było na liście i czy w ogóle było wskazane. Ewentualnie można tu rozważyć wypełnienie kryterium jedynie w sytuacji  gdy Dziecko ubiega się o przyjęcie do tego samego przedszkola do którego chodzi jego rodzeństwo.  
 
dot. kryterium:
Dziecko, którego rodzeństwo ubiega się o przyjęcie do tego samego przedszkola lub oddziału przedszkolnego w szkole podstawowej (rodzeństwo wychowywane w rodzinie prowadzącej wspólne gospodarstwo domowe).

Ten zapis dotyczy chyba tylko bliźniaków:) albo zapisywania dwójki od razu. Czyli lepiej będzie poczekać rok lub 2, aby dzieci się dostały;) Myślę, że w praktyce kryterium będzie mało wykorzystane. Wystarczające jest kryterium powyżej, z uwzględnieniem moich uwag.

Pozdrawiam serdecznie.
Łukasz

Biuro Edukacji Urzędu m.st. Warszawy

Biuro Edukacji
Konto oficjalne

Uwaga przesłana drogą mailową przez Stowarzyszenie Rodziców TU

 

 

Szanowni Państwo,

Korzystając z możliwości wzięcia udziału w konsultacjach społecznych dotyczących kryteriów rekrutacji do warszawskich przedszkoli i oddziałów przedszkolnych w szkołach podstawowych pod hasłem „Droga do warszawskich przedszkoli“, pragniemy zwrócić uwagę na problem przedszkoli, które ze względu na swoją specyfikę powinny korzystać ze specjalnych zasad rekrutacji. Są to publiczne przedszkola

  • przyzakładowe,
  • firmowe,
  • przyuczelniane,
  • biurowe

prowadzone przez JST lub inne osoby prawne i fizyczne na podstawie art. 58 ustawy o systemie oświaty.

Obecne zasady rekrutacji blokują powstawanie przedszkoli tego typu. Warszawskie zakłady pracy nie tworzą takich przedszkoli, ponieważ nie mogą do nich uczęszczać dzieci wszystkich pracowników/studentów, szczególnie rodziców dojeżdżających spoza miasta, którzy tworzą znaczącą ilościowo grupę. Zielone światło dla tych inicjatyw pomoże wszystkim rodzicom, ponieważ stworzy nowe miejsca w przedszkolach również dla mieszkańców - warszawskich studentów i pracowników.

Z wyrazami szacunku

Prezes Zarządu Stowarzyszenia Rodziców TU

Biuro Edukacji Urzędu m.st. Warszawy

Marcin

Szanowni Państwo,

Nie wiem jak inni, ale ja mam wrażenie, że jak zwykle w tym kraju nikt nie potrafi rozsądnie zdefiniować problemu. Wg mnie nie jest istotne to jak rozdystrybuować niewystarczającą liczbę miejsc w przedszkolach, ale JAK DOPROWADZIĆ DO TEGO ABY MIEJSC BYŁO WYSTARCZAJĄCO! Każde dziecko niezależnie od koloru skóry, wyznania, dochodu rodzica, alergii itp. ma prawo chodzić do przedszkola. Jedynym kryterium przyjęcia dziecka do przedszkola jest wiek dziecka!!! Obowiązkiem gminy jest zapewnienie odpowiedniej liczby miejsc (zgodnie z art. 5 ust. 5 ustawy z 7 września 1991 r. o systemie oświaty tworzenie przedszkoli i zapewnienie opieki przedszkolnej jest zadaniem własnym gminy) i może na tym powinni się skupić nasi "drodzy" urzędnicy? Może dopłaty do miejsc w prywatnych przedszkolach i ulgi aby tworzone były nowe np. przyzakładowe? A jeśli gmina nie jest władna aby to zrobić (wadliwe lub niewystarczające przepisy prawa) to może udałoby się przeprowadzić konsultacje właśnie w tym temacie, zebrać podpisy i zgłosić do Sejmu projekt obywatelski? Może udałoby się sięgnąć po środki unijne aby to zrealizować? Czy w tym "przyjaznym państwie" nie ma nikogo kto potrafi myśleć w sposób inny niż jak ustawić kryteria aby "na trzy dostępne miejsca dostało się 2 moich dzieci"? Ludzie! Normalność np. polega na tym, że każdy je obiad, a nie na tym, że demokratycznie wybierzemy kto go zje lub na ile części go podzielimy!

 

Pozdrawiam,

Marcin (myślący inaczej)